Kaizen – stan “chcenia lepiej”

marnotrwastwo zwinne zarządzanie
Marnotrawstwo – rzecz o mudach
28 sierpnia 2015
Kanban przywództwo
Przywództwo w KANBANIE
4 września 2015

Kaizen – stan “chcenia lepiej”

stan chcenia lepiej

Dorobiłam się kolejnej fascynacji. Nazywa się ona Kaizen. Co to? To stan permanentnego „chcenia lepiej”. Piękna filozofia i prosta w zastosowaniu.

Przygotowując się na szkolenia – dorobiłam się kolejnej fascynacji. Nazywa się ona Kaizen. Co to? Najprościej mówiąc, to nic innego jak tylko ciągły rozwój. Ale nie, nie, nie chodzi tu o ustawiczne nauczanie, a w związku z tym kolejny zrealizowany kurs podczas którego uczy się nowych kompetencji. Kaizen to proces, w którym spokojnie, z wielką czułością dla siebie, konsekwentnie dąży się do…lepszości. Takie dojrzewanie. Taka podróż z etapami, podczas której wiem, jaki będzie następny krok. A te następne to „się zobaczy”. Bo będzie to weryfikowane na bieżąco, zależne od okoliczności, potrzeb… No przyznajcie – fantastyczne, prawda?!

Zmiany

Pamiętacie jakiś czas temu, pisałam o wyjściu ze strefy komfortu. O tym, że ludzie nie lubią i boją się zmian.

Zmiany w życiu można wprowadzać zasadniczo na dwa sposoby:

– „kabum” (moja własna nazwa) czyli tzw. innowacje – kiedy to stary porządek ,„jednym gestem” zostaje zniszczony;

albo

– „chillzen” (moja własna nazwa) czyli tzw. kaizen – konsekwentnie, małymi krokami stąpa się po schodach ulepszeń ku doskonałości.

Oczywiście nie wszystko w życiu da się zmienić na zasadzie „chill”, jak również nie wszystko wymaga spektakularnego „kabum”. Zależy to od okoliczności, czego dotyczy zmiana itp. Przykłady? Proszę bardzo – zastępowanie jednej metody pracy – inną (nie da się trochę scrumować); wypieranie technologii jednej przez drugą.

 

Porównanie

Innowacja (kaikaku)

Kaizen

Małe kroki Duże kroki
Stopniowa, stała zmiana dotyczy wąskich obszarów Gwałtowna, wielka zmiana, dotyczy większego obszaru
Liderzy są motorem zmian Każdy jest motorem zmiany

 

Kaizen jest propozycją dla tych wszystkich, którzy mają ogromne opory przed tym, by cokolwiek w życiu zmienić. Albo dla tych, którzy podskórnie czują że „coś” im w życiu nie gra, ale nie wiedzą dokładnie co. Kaizen przejawia się w postawie polegającej na uważności. Na stawianiu drobnych kroków ku lepszości. Pobudza ona kreatywność, łamie schematy dotyczące naszego postrzegania. Zachęca do zadawania pytań: „Gdyby istniała gwarancja, ze wszystko się uda, co można zrobić inaczej”? „Co mogę zrobić, aby choć w małym stopniu zbliżyć cel do siebie?” „Co mogę zrobić choć w małym stopniu by poczuć się lepiej/zadbać o zdrowie”.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Schudnę 20 kg. Taki oto zapis widnieje w notesie pod datą 31 grudnia. Tak – słynne postanowienie noworoczne. Warto dodać, że jego autor uwielbia słodycze, fast foody, a ruch to tylko w postaci pokonania dystansu kanapa-lodówka. I co? Uwierzcie mi – nie ma opcji, żeby z dniem 1.01 coś się w tym temacie zmieniło. Taka osoba, nie zacznie nagle jeść zdrowo i uprawiać regularnie sportu. Mało tego, wielce prawdopodobnym jest, że i 30-tego stycznia postanowienie z notatnika, będzie niewygodnym wyrzutem sumienia i przyczyną wielkiej frustracji.

Co zatem można zrobić? Przede wszystkim „rozebrać” cel na mniejsze cele. Gdyż, jak pisałam wyżej, każda daleko podróż, zaczyna się od pierwszego kroku.

Czyli…

Aby zdrowo się odchudzić – zalecane jest by stracić 2-4 kg miesięcznie. Czyli perspektywa moja to 10 miesięcy. Wobec czego, mój mały cel to: 2 kg w miesiąc. Brzmi inaczej, prawda? Niż 20 kg do zgubienia. Ten mały cel jest zachęcającym i, co najważniejsze, możliwym do osiągnięcia wyzwaniem.

No dobrze… tylko teraz jak to osiągnąć?

Zgodnie z naszą postawą kaizen – jeśli nie lubię się ruszać, nie wykupuję od razu karnetu na zajęcia fitnessu, tylko na początek do porządku dnia wprowadzam 30 min spacer (z koleżanką, dzieckiem, psem) – tempem żwawym, ale sprzyjającym ewentualnym rozmowom. Przyjemne prawda? W zakresie żywienia również nie podejmuję żadnej drakońskiej diety. Tylko wybieram powolną zmianę nawyków jedzeniowych, np. własnej produkcji ciasteczka owsiane? Zdrowa pizza wykonana w domu? Zamiast coli – woda?

Jeśli człowiek ma cel, to do niego dąży. Jeśli pomiędzy etapami (cele szczegółowe) widzi się efekty – chce się więcej. Dlatego, wraz z upływem czasu, już śmielej dorzucam sobie kolejne wyzwania, np. w naszym przykładzie: oprócz spaceru – dorzucana jest przebieżka albo zajęcia na sali fitnessowej; posiłki stają się bogatsze w warzywa. Za chwilę i to jest „za mało”, więc siłą rzeczy zaczynam interesować się zdrowym żywieniem, wybieram aktywność zamiast leżakowania… Zmieniam się. Powoli, bez dramatu idę do przodu.

kaizen

kaizen

Co się dzieje w efekcie?

Zaczynam żyć nowym stylem życia. Już nie jestem tym kimś, kim byłam zapisując postanowienie noworoczne. Stałam się zdrowsza. Uśmiecham się i jestem z siebie zadowolona. W niczym nie przypominam umęczonych dietami, niezadowolonych ludzi.

Co z kolei jest gwarancją długotrwałego sukcesu.

A w biznesie..

W biznesie taki kaizen to bycie uważnym na mudy. To codzienne dążenie do usprawnień w tym zakresie. Gdzie każdy pracownik ma wręcz obowiązek zgłaszania drobnych usprawnień, które „popchną” firmę do przodu. To stan permanentnego „chcenia lepiej”.

A po co?

A po to, by w efekcie, skrócić czas realizacji procesu i poprawić jakość. Co z kolei sprzyja redukcji kosztów.

Czyż nie jest to piękna filozofia? I jaka prosta do zastosowania… wystarczy każdego dnia chcieć inaczej, lepiej bez fiksacji na stanie bieżącym. Spróbujecie?

Magda

 

Kamil Tyburski
Kamil Tyburski
Z wykształcenia psycholog, od lat pasjonuje się kreacją. Wielbiciel dobrego designu i użyteczności. Obecnie pracuje jako User Experience Designer w firmie informatycznej. Od pierwszego zetknięcia, zakochany w kulturze AGILE oraz metodzie Design Thinking. Ewangelizuje, naucza, wdraża. Przez kilka lat z powodzeniem prowadził dział designu w Agencji Reklamowej SayOh!.
polski
Wybierz szkolenie i podaj swoje dane

Wybierz szkolenie(wymagane)

Imię (wymagane)

Adres E-mail (wymagane)

Telefon (komórkowy)

X